sobota, 25 lutego 2012

Tais-toi Mon Coeur - Dionysos feat. Olivia Ruiz

Sobota

To już ? Ale ten czas mija !
W sumie ciężko mi powiedzieć co z tygodnia pamiętam a czego nie :) :(

W pon chorowałam i byłam z kochaną Magdą w Teatrze muzycznym,gdzie spotkałam P.Gwizdałę :)
Był korek przy teatrze i stanęłyśmy troszke wcześniej, Magda się cofała,bo zapomniała komórki.
Spektakl bardzo mi się podobał. Mówił m.in. o miłości, ale tak między wierszami, w sposób lekki, zabawny :)
Musimy to z Madzią powtórzyć :)

wtorek - cwiczenia na 9:15 w c5, robilismy zadania, poszlam do tablicy i chyba plusa dostalam ;p
pozniej hmmm wrocilam do domu i grzecznie nadal sie kurowalam.
Okazalo sie,że Monika L. nowa kolezanka z grupy mieszka na Przymorzu koło babci :) i bedziemy pewnie czesto razem jezdzily na UG :)



Sroda -

pomimo wielkiej niecheci poszlam na uczelnie. Chcialam wyprostowac sobie tam wlosy i nawet zabralam prostownice ale kolo kazdej lazienki sie krzataly Panie Sprzataczki i nic z tego nie wyszlo.
na ang bylo fajnie :) jak zawsze w sumie :) Kamila sie smiala ze bylam tak aktywna ze moglabym plusa dostac ;p
Za to Kuba był po śledziku co było widac i czuc xD ;p
Fin przeds spoko, Sledzik puscil nas po 5 min ;p W bibliotece kserowalam inf na controlling - pamietac oddac Ani kase
a wyklad z Panem G. nawet ciekawy, troche do pisania bylo :) Edzia mnie podwiozla, mialam kupic 1kg mąki, no i w koncu poszlam na fitness! :) Na dance był hip hop z Ania z Majorki :) Powrot i spanie :)

czw - wolny, miala wpasc Doris ale jej nie bylo, mialam sie widziec z Pimpa ale nie wyszlo. Bylam na obiedzie u babci :) na gołąbkach, rano byla u niej Patrycja z Rafalkiem. I mały jest coraz wiekszym klopsem ;p mial 4 mies i 1 tydz i wazy ponad 8kg!
takze bk ;p

pt - jechalam na UG z Monika :) Analiza dziwna, koles takie pyt zadaje,ze nie wiesz o co mu chodzi. W okienku udalo sie wyjscie grupowe - do Dziekanatu :) pierwsze lody przełamane :) na metodyce polowa grupy do biblioteki poszla :) ja ide za 2 tyg :)
zaczelam myslec o prezentacji z controllingu

sob - czyt.dzisiaj :)
rano w koncu lyzwy z x Adamem,
a tak to w domu jestem. Od kilku dni jest taki wiatr ze nie ma co wychodzic, glowe urywa :)
jak to Monika mowila, jej pieska zwialo (a to taki maly 4kg wazy )
wiec zabawnie ;D
nawet ruszylam sprzatanie ciuchow w mojej szafce po prawej i moze je wymienie na ta biblioteczke po lewej tak jak mama mowi ale jeszcze nie wiem.

ok czas na kapiel! :)
3majcie sie! :)

wiem,ze takie troche schematyczne to dzisiaj ale latwiej mi uporzadkowac mysli wtedy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz